KSIĄŻNICA CIESZYŃSKA
43-400 Cieszyn, ul. Mennicza 46
tel.: (33) 851 38 41, fax: (33) 851 38 45
e-mail: ksiaznica@kc-cieszyn.pl
Strona główna  >  Wydarzenia  >  

O historii słowami jej świadków

Historia mówiona (oral history) to metoda utrwalania pamięci o wspólnej przeszłości, polegająca na rejestracji rozmów ze zwykłymi ludźmi. Pozwala spojrzeć na doniosłe historycznie wydarzenia z perspektywy zwyczajnego człowieka, wzbogacając dyskurs o nowy – dotychczas często pomijany w badaniach – wymiar antropologiczny.

 

  

Z okazji opublikowania w internecie wykonanej z rozmachem multimedialnej prezentacji na temat stosunków polsko-czeskich na Zaolziu w XX wieku, aby opowiedzieć O historii słowami jej świadków, w Książnicy Cieszyńskiej pojawiło się dwóch badaczy związanych z warszawskim Ośrodkiem Karta – autor wspomnianej prezentacji Grzegorz Gąsior oraz Maciej Melon z Zespołu Historii Mówionej. Spotkanie odbyło się w czwartek, 29 grudnia 2011 i zgromadziło kilkudziesięciu gości, których w imieniu Książnicy Cieszyńskiej powitała Anna Rusnok z Działu Zbiorów Specjalnych.

 

O Ośrodku Karta, jego dokonaniach na polu historii mówionej, a także samej metodzie opowiedział Maciej Melon, ilustrując swój wykład prezentacją multimedialną. Zapoznał też słuchaczy z kilkoma stronami internetowymi poświęconymi oral history i przedstawił wybrane fragmenty nagrań. Z jego prezentacji poświęconej projektom zrealizowanym przez Kartę goście dowiedzieli się między innymi, że początki nagrywania relacji przez Ośrodek sięgają 1987 roku, kiedy to powstało Archiwum Wschodnie, a dziś zbiory instytucji szacuje się już na ponad 4 700 plików audio i 100 wideo. Historyk przedstawił też zalety i wady metody oral history. Do tych pierwszych zaliczył fakt, że wywiad biograficzny pozwala na wykorzystanie nagrania do badań najróżniejszych zagadnień, gdyż świadek historii opowiada o całym swoim życiu, nie zaś o konkretnym wydarzeniu (czasem długość takiego zapisu wynosi kilka godzin, nawet dziesięć, jak miało to miejsce w przypadku Łady Krumniklowej, jednej z bohaterek książki „Zaolzie. Polsko-czeski spór o Śląsk Cieszyński 1918-2008”; wydanie jej wspomnień drukiem zaowocowałoby książką o objętości ok. 150 stron). Do wad natomiast zaliczyć można budzącą wątpliwości wiarygodność relacji (pamięć bywa zawodna, a wywiady przedstawiają subiektywne wizje świadków), przez co pod znakiem zapytania staje ich użyteczność w badaniach historycznych, zwłaszcza przy próbach rekonstrukcji faktów. Drugi prelegent podał tu obrazowy przykład, gdy w 1919 roku wojska czeskie wkroczyły do Raju (dziś dzielnica Karwiny), relacjonujący zdarzenie świadek, wówczas dziewięcioletni chłopiec, ocenił długość czasu ich stacjonowania na pół roku, podczas gdy faktycznie był to ledwie miesiąc. Sam Melon nie ukrywał zresztą, że z Zespołem chętniej współpracę nawiązują socjologowie i kulturoznawcy niż klasyczni historycy.

 

 

Drugą część spotkania stanowił wykład Grzegorza Gąsiora poświęcony opublikowanej w Internecie ledwie kilka godzin wcześniej, wspomnianej na początku prezentacji flashowej zatytułowanej „Zapomniany kraj. Obraz stosunków polsko-czeskich na Zaolziu w XX wieku”. Prezentacja stanowi pokłosie wcześniejszych projektów Karty, zrealizowanych m.in. we współpracy z Książnicą Cieszyńską oraz Ośrodkiem Dokumentacyjnym Kongresu Polaków w Republice Czeskiej, w rezultacie których najpierw na łamach kwartalnika „Karta”, a potem także w postaci samoistnej publikacji („Zaolzie. Polsko-czeski spór o Śląsk Cieszyński 1918-2008”, oprac. red. A. Knyt, Warszawa 2008) ukazały się  zebrane i opracowane przez G. Gąsiora montaże historyczne złożone z tekstów źródłowych, w tym również zarejestrowanych przez autora wypowiedzi świadków historii, odnoszące się do przełomowych momentów w dwudziestowiecznych dziejach Śląska Cieszyńskiego. Udostępniona obecnie prezentacja pozwala na zapoznanie się m.in. z fragmentami ok. 60 relacji (w przypadku części z nich także w postaci audio), zebranych przez autora w ciągu kilku lat badań. Tradycją Ośrodka Karta jest zamieszczanie w internetowych materiałach nie tylko nagrań dźwiękowych, ale i sporej liczby zdjęć, fragmentów źródeł historycznych i wyczerpujących komentarzy historycznych, tak by temat został przedstawiony możliwie wszechstronnie. Prezentacja zaolziańska nie stanowi pod tym względem wyjątku. Teksty źródłowe są ponumerowane, nie nazwane. Służy to temu, żeby czytać po kolei, a nie wybierać to, co się podoba – żartował Gąsior. Źródła i krytyczne uwagi zawodowego historyka pozwalają na weryfikację informacji zawartych w nagraniach, a więc – poniekąd – na zneutralizowanie zastrzeżeń przeciwników oral history, zgłaszających obawy przed wprowadzeniem do powszechnej świadomości historycznej fałszywych przekazów. Prezentacja podzielona jest chronologicznie na kilka podrozdziałów. Najtrudniej było znaleźć świadków do najdawniejszego okresu przypadającego na lata 1918-1920, G. Gąsiorowi udało się jednak dotrzeć do dwóch osób. Jedną z nich był urodzony w 1910 r. Antoni Walica. Kiedy go słuchałem, uświadomiłem sobie, że te wydarzenia rozgrywały się 86 czy 88 lat temu! – relacjonował historyk – to był ostatni dzwonek, żeby jeszcze się czegoś dowiedzieć. Niestety, A. Walica zmarł w zeszłym roku w wieku 101 lat. Nie ma czasu do stracenia, świadkowie historii odchodzą – podsumował G. Gąsior, który rejestrowaniu wywiadów z najstarszymi Zaolziakami poświęcił wiele czasu, także kosztem pracy nad własnym doktoratem. Większość osób, których można posłuchać w prezentacji, już niestety nie żyje, w tym również główni bohaterowie wydanej przed trzema laty książki „Zaolzie…”, Łada Krumniklowa i Evžen Cedivoda.

 

Odwołanie się do historii mówionej owocuje wzrostem zainteresowania problematyką, której dotyczą zarejestrowane i udostępnione rozmowy, ale rodzi także liczne kontrowersje, o czym świadczyły także pytania, jakie pod adresem gości sformułowali uczestnicy spotkania. Dokonując oceny tej metody, pamiętać jednak trzeba, że błędami obciążone bywają źródła historyczne każdego rodzaju. Wszak dokumenty urzędowe, dawna prasa, czy choćby ogłoszone drukiem pamiętniki także wymagają krytycznej analizy i weryfikacji. Inaczej sprawa ma się z popularyzacją historii – tu już oral history wydaje się mieć jak najbardziej uzasadnione zastosowanie i pozwala dotrzeć do bardzo szerokiego kręgu odbiorców. Najlepszym tego dowodem były oburzone głosy uczestników spotkania, jakie rozległy się po podaniu przez G. Gąsiora adresu strony z prezentacją, domagające się przedyktowania go jeszcze raz. Wolniej.

 

Wojciech Święs

 

 

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij